Dom stu sposobów na samobójczą śmierć.

Pakuję się w parszywe sytuacje. Nie mam w sobie tego dzwonu, co bije na alarm, kiedy facet z nożem w ręku pyta, czy mam mu jeszcze coś do powiedzenia. Zawsze mam i nigdy nic dobrego. Nie potrafię wyczuć nadchodzącego zagrożenia. Nie jest najlepiej, jak dzwonnik postanawia wziąć sobie wolne, kiedy akurat powinienem odrzucić zaproszenie od … Czytaj dalej Dom stu sposobów na samobójczą śmierć.

Metaforycznie: Mistrz Ucieczek

Ojciec był mistrzem ucieczek. Na igrzyskach olimpijskich w Londynie zdobył złoty medal na dystansie pięciu tysięcy metrów, uciekając przed metalową kulą oraz brązowy medal za ucieczkę przez płotki, uchylając się przed nadlatującymi strzałami. Dzień po honorowym udekorowaniu zwycięzców odeszła od nas mama. Nie rozumiałem dlaczego. Ojciec stał się sławny. Powiesił medale w gablotce. Zarobił pieniądze. … Czytaj dalej Metaforycznie: Mistrz Ucieczek

Wszystko gra. [+18]

- Dzisiaj mija rok – powiedziałem. - Nie pamiętałbym, gdyby nie list z ubezpieczalni. Zapłaciłem OC, pojechaliśmy do mnie, zrobiliśmy to, a potem powiedziała, że więcej się nie zobaczymy. - Rok? - zdziwił się. Później potarł łysinę otwartą dłonią, jakby polerował jabłko. - Taka przerwa źle robi na głowę. - Jakoś sobie radzę – odparłem. … Czytaj dalej Wszystko gra. [+18]

Twarde dna bezmyślnych okrucieństw.

Miałem wtedy piętnaście lat, byłem jednym z tych nieprzewidywalnych wyrośniętych typków, którzy pytani, nigdy nie mówią zbyt wiele, a od siebie dają jeszcze mniej. Nie przypuszczałbym, że przed trzydziestką nagle stracę rozum i będę pisał, aby powiedzieć, co mam do powiedzenia. Tak. Wtedy siedziałem cicho. Nosiłem się samotnie, a że każdy, kto roztacza wokół siebie … Czytaj dalej Twarde dna bezmyślnych okrucieństw.